^applefreak z Blip.pl namówił mnie do napisania wspomnień. To było tak dawno, że już niewiele pamiętam, ale postaram się co nieco przypomnieć. Może to się komuś przyda, a na pewno przyda się mi, bo na starość zapomnę jeszcze więcej. Będzie to historia z cyklu "jak zacząłem pisać oprogramowanie". A że jestem stary, będzie to historia długa.
Jest rok 1980, a może 1981? Na pewno jest jeszcze przed 13 grudnia 1981 roku. Ojciec przynosi pewnego słonecznego dnia do mieszkania na dziewiątym piętrze PRL-owskiego wieżowca cienką książkę w twardych okładkach. Tytuł książki to "Mój przyjaciel komputer"... Nie pamiętam co powiedział, ale zachęcał mnie do przeczytania jej bo, jak twierdził, komputery to przyszłość.
Ojciec miał zwyczaj kupowania wszystkich książek z dziedziny techniki, ale ta nie była kolejnym podręcznikiem naprawy Fiata 125p czy ABC majsterkowicza. Nie wiem dlaczego, ale wciągneła mnie od razu, pomimo tego, że jako ośmioletni dzieciak z Puław nie miałem szans na jakikolwiek kontakt z komputerem. Te urządzenia były dostępne tylko dla specjalistów pracujących w ośrodkach badawczych.
Próbowałem zrozumieć zasadę działania notacji zero-jedynkowej i zamęczałem moją matkę pytaniami, na które do dziś nie potrafi odpowiedzieć. Oczywiście chciałem mieć komputer dla siebie, ale rodzice łatwo wyleczyli mnie z tego pomysłu wyjaśniając mi, że w naszym M2 po prostu się nie zmieści. To potrafiłem zrozumieć i swoją uwagę przeniosłem po pewnym czasie na zeszyty z serii "Typy broni i uzbrojenia" oraz losy polskiego okrętu podwodnego ORP Orzeł, którego historię pt. "ORP Orzeł zaginął" pochłonąłem w jeden dzień pomimo tego, że leżałem wtedy w łóżku z wysoką gorączką. Od tej książki zaczął się w moim dzieciństwie okres "marynistyczny", tj. zbieranie tygodnika "Morze", zeszytów z serii "Plany Modelarskie", "Modelarz" i "Mały Modelarz".
Niby morze nie ma nic wspólnego z komputerami, ale chodząc po te pisma do kiosku, a właściwie polując na nie w puławskich kioskach zauważam kiedyś w witrynie pismo "Młody Technik." Ten gruby miesięcznik o formacie szkolnego zeszytu był zbiorem informacji niezbędnych w życiu każdego dzieciaka, zaspokaja głód wiedzy o świecie, do którego wstęp jest nam zakazany ze względu na wiek i pochodzenie, bo Polska należy wtedy do siermiężnego Bloku Wschodniego. Tam też oprócz informacji o okrętach odnajduję pierwsze informacje o komputerach domowych.
c.d.n...
[wpis opublikowany po raz pierwszy 18 lipca 2009 o godz 1:56]

